Zasypiam z głową w rzęsach
Dla wielu osób kariera zawodowa jest celem w życiu, a praca w korporacji spełnieniem marzeń. Jednak nie dla wszystkich, ponieważ są osoby, które poza karierą, poszukują pasji. Taką osobą niewątpliwie jest pani Paulina Gieniec. Pomimo wielu sukcesów zawodowych w bankowości, postanowiła zająć się stylizacją rzęs. Zostawiła kierownicze stanowisko i założyła własny gabinet. Dziś jest Instruktorem Noble Lashes i nie żałuje swojej decyzji.

Noble Lashes: Co zadecydowało o tym, że dokonała Pani takiej zmiany w życiu?
Paulina Gieniec: Zadecydowała przede wszystkim chęć posiadania własnej firmy oraz chęć realizowania swoich marzeń. Jestem osobą dość upartą i konsekwentną i nie lubię mieć szefa nad sobą. Zdecydowanie wolę jak jest odwrotnie.
UMIEJĘTNOŚĆ ZATRZYMANIA PRZY SOBIE KLIENTA JEST NIEZMIERNIE WAŻNA
Noble Lashes: Przyzna jednak Pani, że bankowość i stylizacja rzęs, to dwa zupełnie inne światy...
Paulina Gieniec: To zależy, jak na to spojrzeć. Studiowałam socjologię i zarówno moje wykształcenie, jak i praca w banku, okazały się bardzo pomocne przy budowaniu dobrych relacji z klientami. W tej branży umiejętność zatrzymania przy sobie klienta jest niezmiernie ważna. Moje zatem dość wszechstronne zajęcia, bardzo mi pomogły w budowaniu relacji. Każda moja klientka jest dla mnie bardzo ważna i dbam o to, żeby ją przy sobie zatrzymać.

Noble Lashes: Umiejętność budowania relacji jest ważna, ale tu Pani nie tylko rozmawia z klientem, ale dodatkowo wykonuje Pani zabieg.
ZAISKRZYŁO Z RZĘSAMI
Paulina Gieniec: Na początku faktycznie myślałam, że to może będzie dodatkowa praca, można powiedzieć odskocznia od dnia codziennego. Jednak, gdy zaczęłam się szkolić ze stylizacji rzęs i przyjmować coraz więcej klientek, a wówczas jeszcze studiowałam i pracowałam w banku, zrodziła się we mnie pasja do rzęs. Każda nowa stylizacja pokazywała mi, że jest to tak niemierzalny świat, że warto się w to zagłębić i poświęcić się temu całkowicie. Zaiskrzyło z rzęsami i nawet nie wiem dokładnie, kiedy to przerodziło się w pasję.
Noble Lashes: Jednak przyszedł ten moment, kiedy postanowiła Pani zostawić bankowość i zająć się tylko rzęsami.
Paulina Gieniec: Niewątpliwie poczucie, że to jest to, co chcę robić w życiu, narodziło się w momencie, gdy zaczęły do mnie wracać klientki. Kiedy były mi wdzięczne, za piękną stylizację, kiedy były wręcz dumne, że mają stylizację 3D, w momencie, gdy nie było to powszechne. Pomyślałam wówczas, że robię coś unikatowego i warto się tym zająć. Zaczęłam coraz więcej czasu poświęcać na to, co mi sprawiało coraz większą przyjemność. I to był właśnie taki przełom, bo zdecydowałam się zostawić bankowość i zająć się tylko rzęsami.
Noble Lashes: Nie żałuje Pani swojej decyzji?
JESTEM SZCZĘŚCIARĄ
Paulina Gieniec: Absolutnie nie. Jedyne co mi przeszkadza, to fakt, że na nic nie mam czasu. Mój mąż mówi, że gdybym mogła, to bym pracowała dzień i noc. I taka jest prawda. Rzęsy całkowicie pochłonęły mój świat. Nawet gdy zasypiam, w mojej głowie rodzą się pomysły na nową stylizację lub nowy kurs. Zasypiam z głową w rzęsach.
Noble Lashes: Jak Pani zatem łączy bycie bizneswoman z życiem prywatnym?
Paulina Gieniec: Jestem szczęściarą. Niekiedy miałam problemy z połączeniem bycia mamą, a wyjazdem na szkolenie. Jednak zawsze mogłam liczyć na rodzinę. Jedna babcia, druga, ciocia, mąż pomagali mi, żebym mogła rozwijać swoją pasję. Za to jestem im bardzo wdzięczna. Dzięki rodzinie nie przychodzę do pracy tylko po to, żeby zarobić pieniądze, ale przychodzę, żeby się spełniać, mieć pasję i być szczęśliwą osobą.